poniedziałek, 4 maja 2015

Wielka bitwa - TY vs FORMA

Przyszedł czas na jeden z moich ulubionych tematów - trening!

W tym poście pokażę jak ja osobiście doprowadziłam do etapu w swoim życiu, że fitness to jego część, a nie wróg.

Po pierwsze musisz zadać sobie pytanie czy ty w ogóle chcesz mieć coś wspólnego ze sportem?
Jeśli nie czujesz nawet takiej potrzeby to dalsze zmuszanie się do niego, bo ,,taki trend'' nie ma większego sensu lub nawet żadnego.

Uznajmy, że odpowiedź wyżej jest na TAK, idąc dalej czas na pytanie co ci to da, że zyskasz sylwetkę, mięśnie, wygląd jaki każdy chce?

Te dwa pytania są niesamowicie istotne, wszystko zaczyna się w twojej głowie, musisz mieć mocne fundamenty, wiedzieć jaki jest twój cel, co tobą kieruję, aby wytrwać najtrudniejsze momenty, nie powiem ci, że to łatwa droga, bo taka nie jest i bardzo dobrze!

Kolejna ważna rzecz poza sprawami technicznymi to to co będzie cię motywowało w całej tej drodze zanim osiągniesz upragniony efekt, dla kogo to zrobisz. Dla siebie, dla partnera, dla udowodnienia czegoś komuś?

Daj sobie chwilę i odpowiedź szczerze na te pytania i czytaj dalej dopiero, gdy znajdziesz swoją potrzebę.

Teraz skoro mamy mocne fundamenty, możemy wejść na kolejny etap czyli rozbicie Twoich nierealnych celów, które właśnie powstały w głowie.

1 Twój cel ma być realny! nie możesz oczekiwać a) diametralnej zmiany w za krótkim czasie b) diametralnej zmiany ćwicząc raz w tygodniu, żeby się nie zmęczyć c) progresu, mimo zaangażowania, a po treningu kebaba na uczczenie sukcesu

2 Nie porównuj się NIGDY Z NIKIM! to jest błąd wszechobecny, jak możesz chcieć wyglądać jak kobieta/mężczyzna z women/men's health? Kiedy zanim zdjęcie trafi na okładkę jest poddawane takiej ilości procesów w photoshopie, że ta liczba przerasta ilość mojej licznej kolekcji butów!

3 To, że ona/on schudł tyle w takim czasie, a ty nie, nie ma najmniejszego związku z tobą i nigdy mieć nie będzie.


Te 3 ''święte prawdy'' są jak cegły w naszym treningowym domu

Czas na dach, instalacje i całą reszte żelastwa - dobierz poziom do siebie!

To, że Twoja koleżanka Kasia lub Twój kolega Paweł są na poziomie prawie zaawansowanym, trenują crossfit itd to nie znaczy, że ty mając jedynie styczność z wf masz tam pójść się zakatować!
nie i jeszcze raz nie. Zacznij tak wolno jak tylko potrzebujesz, to jest twój czas, twój progres, twój cel. Wydłużaj trening chociaż o minutę, ale zacznij od swojego poziomu, nie staraj się rzucać na głęboką wodę, to nie ta dziedzina życia.

Gdy mamy już te elementy, czas na meble, farbę i całe pudła ubrań - MOTYWACJA!

Podam Ci teraz to co sprawia, że ja wytrwałam w treningach i stały się czymś z czym chcę wiązać przyszłość.

1 To ma być twoja odskocznia, relaks, czas poświęcony na Ciebie, bez wyrzutów. Nie ma lepszego sposobu na reset, sama zaczynam trening na siłowni od 15 minut na bieżni, kończąc sprintem, masz czuć jak złe emocje się ulatniają, brakuje Ci tchu, nie nadążasz nawet zastanawiać się nad problemami, bo ważniejsze jest to czy twoje stopy nadążą za bieżnią.

2 Zdjęcia - to mój trik, który uważam za jeden z najlepszych, codziennie zalewam się falą zdjęć sportowych, kobiet wyglądających tak jak ja wyobrażam sobie siebie po osiągnięciu celu, osób, po transformacji z niezwykłymi efektami, zdrowych potraw. Wszystkie te zdjęcia okręcają się wokół tematu fitnessu, moje myśli muszą krążyć wokół tego, działa i to niesamowicie.

3 Wizualizacja - patrząc na te zdjęcia wyobraź sobie siebie za pół roku, w miejscu w którym chcesz być, to jak się czujesz nie wstydząc się być na plaży, nosić ubrania jakie chcesz, myśl o wszystkim co chcesz osiągnąć w taki sposób jakby to już się stało.

4 Muzyka - udowodniono, że odpowiednia muzyka może zwiększyć lub zmniejszyć naszą efektywność. Jeśli ćwiczysz jogę, włącz spokojną muzykę, która pozwoli ci się całkowicie rozluźnić, trenując jak ja z Chodakowską włącz maksymalnie głośno szybką muzykę, twoje ciało i umysł muszą się skupić na tempie, śpiewaj zamiast krzyczeć, fałszuj będzie śmieszniej :)

5 Przekraczaj granice możliwości - to co kocham w treningu to łamanie samej siebie, od zawsze wyznaję zasadę MA BOLEĆ! jeśli trening nie boli, to znaczy, że źle go wykonujesz lub jest za prosty, nie da ci zmian jakich oczekujesz! Nic tak cię nie zmotywuje jak twój własny progres.

6 Różnorodność - nikt by nie wytrwał, gdyby wiedział, że do końca życia ma ćwiczyć jeden i ten sam trening, ale wiedząc, że masz zumbę, crossfit, siłownię, bieganie, taniec, wspinaczkę, pływanie, fitness, tabatę, i miliony ćwiczeń czekających, aby tylko je zrobić nie można narzekać.

7 Ciesz się tym! najlepszy przykład z dzisiejszego treningu na siłowni, postanowiłam ćwiczyć brzuch na piłce gimnastycznej, z której spadłam z hukiem na ziemie! Jedyne co usłyszałam od trenera to DOOOOOOOOBREE!! Leżąc na ziemi odpowiedziałam tylko '' to jak już tu jestem! to ja sobie ten no poleżę!''

Mamy cały zbudowany dom czas się wprowadzić!

  • „Bieganie boli. Lepiej zaakceptuj to na początku, bo w przeciwnym razie nigdzie nie dotrzesz. „ Bob Kennedy
  • „Wszyscy nie mogą być bohaterami, ktoś musi siedzieć na krawężniku i klaskać, kiedy oni biegną.” Will Rogers
  • “Ból jest stanem przejściowym. Duma pozostaje na zawsze.''




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz