sobota, 19 grudnia 2015

Jak się nie przeżreć w święta?

Tu pada fundamentalne pytanie, po której stronie jesteś w te 3 dni?

Mamy dwie możliwości
a) żremy co oczy widzą i jeszcze zbieramy resztki
b) nie żremy co oczy widzą



Niezależnie jaka była odpowiedź, czytaj dalej

1 Jedz bez opamiętania w jeden dzień

Prawda jest taka, że naszym rozwiązaniem, żeby przetrwać, jest pozwolenie sobie na dzień rozpusty i to taki totalny. Znasz ten paradoks? Chce ci się wszystkiego co zakazane na diecie, jesz aż do mdłości, prawie to zwracasz, no ale takie pyszne było, masz spokój z zachciankami na tydzień. To właśnie nasz pierwszy sposób. 



2 Mały talerz

Tu akurat zaczyna się psychologia - jeśli weźmiesz dwa talerze, jeden duży obiadowy, a drugi dwa razy mniejszy i nałożysz na nie taką samą porcję jedzenia.. twój mózg zacznie krzyczeć, że z dużego się nie najesz!

Dodatkowy plus mamy taki, że jeśli mały wypełnisz prawie po brzegi, to nikt nie będzie protestował i nakłaniał cię do dokładki, która się najzwyczajniej nie zmieści.

3 Jedz dwa razy dłużej

Dopiero po 20 minutach nasz mózg otrzymuje sygnał, że nie jesteśmy już głodni! Jest też duże prawdopodobieństwo, że w tym czasie większość rzeczy, które zostałyby przez nas pożarte, zostaną zjedzone przez kogoś innego. Dodatkowy atut to fakt, że mamy spore zaplecze czasowe, żeby unikać dopychania nas śledziem.


4 Nie idź na głodniaka

Co jak co, ale cały dzień postu nie będzie nam sprzyjał, żeby nie żreć jak głupie. Każda normalna osoba poskręcałaby się przy stole. Trzymaj się swojego standardowego jadłospisu i godzin.



5 Bake it, Cook it, Make it

Jeśli nie możesz liczyć na wsparcie w dostosowaniu jedzenia chociaż odrobinę do wersji zdrowszej, zrób coś samodzielnie. Internet ocieka zdrowymi przepisami, nikt ci nie każe piec dla całej rodziny fitsernika, ale wystarczy zrobić samemu ciastka i się nie dzielić.

 

6 Myśl co robisz

Nikt ci majonezu do buzi nie wpycha, nie rzuca do ust sernika. Namawiać zawsze będą i mówić, że bliżej nam do anoreksji przez unikanie opychania się pierogami, myśl czy jesteś głodna/y, czy zmieścisz to w swoim żołądku.



7 To nie kara

Święta mamy raz w roku, jeśli przez cały ten czas trzymasz dietę, trenujesz, to jeden talerz jedzenia odbiegającego od normy cię nie zabije.  Mimo wszystko nie rezygnuj z treningów, spalą twoje grzechy, które smażyłyby twoją grubą dupę w legginsach.



Wierzę, że postarasz się nie opychać jak dzikie zwierzę w te święta i unikniesz płaczu, gdy puszcza guzik w spodniach. Mimo wszystko jak już się narobili, to jedz, myśl o tym ile zmieścisz. Jedzenie nie ucieka i gwarantuję, że przez tydzień się go nie pozbędziecie z domu. Nie jesteśmy chomikami, żeby wpakować w siebie na jeden raz wszystko co oczy widzą.

Powodzenia fitbabki i panowie! :)

3 komentarze:

  1. HEJ! :D Masz świetnego bloga, bardzo mi się spodobały Twoje zdjęcia i sposób w jaki piszesz. Będę tutaj czesto zaglądać i życze powodzenia z blogowaniem! Pozdrawiam :)
    Black&Blue - KLIK
    INSTAGRAM
    Ddobinsta

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, nasz mózg wszystko inaczej odbiera, a nasz żołądek jest w wielkoście 1,5 pięści. Chętnie się zje jeszcze, ale żołądek nie pozwala, a mózg mówi "to tylko jeden pierożeg, zmieścisz go". Naprawdę fajny post :)
    Jeśli będziesz miała ochotę wpadnij do mnie http://mojewlasne5minut.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie napisany post, aż chce się czytać.
    Co powiesz na wzajemną obserwację? Jeśli tak daj znać u mnie ;)
    Pozdrawiam!
    stasiakmartyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń