wtorek, 22 marca 2016

Jak pracować produktywnie?

Czy zastanawiasz się czasem jak upchnąć niemożliwie ogromną ilość zadań w krótkim czasie, a mieć jednocześnie czas, żeby żyć? Poniżej lista moich sposobów na efektywne wykorzystanie czasu, mam nadzieję, że ulepszą twój plan dnia :)


1 Kalendarz to twój przyjaciel

Owszem wiele rzeczy można zapamiętać, ale im więcej drobnych spraw masz na głowie tym w większego doła popadasz, gdy musisz się z tym konfrontować. Jeśli należysz do fanów papierowych kalendarzy polecam z czystym sumieniem - 366 dni mocy - ćwiczenia na każdy miesiąc ze znanymi trenerami, zniżki na szkolenia, cytaty, planer miesięczny, wyznaczanie celów - wszystko w jednym miejscu! Jeśli nie jesteś w stanie pomieścić papierowej wersji skorzystaj z google kalendarz - możliwość zmiany kolorów, czasu, powtarzania, przypominania, udostępniania i to wszystko w twoim telefonie :) Mamy koniec marca, więc jeśli nie chcesz zostawiać 3 wolnych miesięcy w kalendarzu polecam Designyourlife - brak dat, dużo miejsca na planowanie i ustalanie priorytetów :)


“Organizacja czasu wymaga od Ciebie Trzech S: samodyscypliny, samorozwoju i samokontroli.”

2 Metoda priorytetowania

Być zajętym, a produktywnym to dwie różne kwestie, jedne rzeczy przybliżą cię do celu, a inne odbiorą ci twój cenny czas. Jeśli masz zbyt wiele zadań, a doba jest zbyt krótka skorzystaj z metody literowania wydarzeń:

A - przypisz to do zadań najważniejszych, których nie możesz odsunąć
B - zdania ważne, mogą się nieco obsunąć w ciągu dnia
C - rzeczy, które możemy przerzucić na następny dzień
D - do zaplanowania na następne dni lub do zlecenia innym

”Ty także możesz określić, na czym Ci zależy. Potrafisz sformułować najważniejsze dążenia, cele, zamiary i kierunki”  

3 Nie siedź bezczynnie

Muszę przyznać, że nigdy nie zarwałam nocy na naukę, a nawet połowy, bo umiem wykorzystać czas, który większość osób poświęca na gapienie się w sufit. Masz naukę? Ucz się w autobusie i na przerwach, w sumie daje ci to jak, np. w moim przypadku 1,5-2h dodatkowego czasu, który wykorzystasz na sen lub na gapienie się w ścianę bez presji czasu.

 
4 Rób przerwy

Ten kto to wymyślił nie dał tego pomysłu tak od czapy,  co prawda u mnie często przerwy są co 5 minut, ale jeśli to działa dobrze na moją psychikę to why not? Lepiej funkcjonuję, jeśli wiem, że co kilka chwil mogę się oderwać i pooglądać pasjonujące życie znajomych.

5 Slow down

Nic tak nie jest nam potrzebne jak luz psychiczny, anglicy nazywają to ''have a lie-in'' czyli dzień piżamowy, czasami warto nie wpisać nic w kalendarz i nadrobić serial z miską jedzenia, to zdecydowanie bardziej podbija produktywność następnego dnia, gdy jesteś na skraju załamania, niż zmuszanie się do granic wytrzymałości.

 “Czas jest naturalnym surowcem, który dostajesz od życia. Jak przetwarzasz ten surowiec?”

6 Nagroda jest dobra

Nic tak nie motywuje jak fakt, że dostaniemy nagrodę za dobrze wykonaną nagrodę. Tu pozostawiam ci pole do popisu czym się nagrodzisz, potwierdzam efekty tej metody.

7 Check list

Jeśli nigdy nie widziałeś/aś trello to zaraz to nadrób, to strona, w której planujesz swój cel, dzielisz go na etapy, ustalasz daty i zaznaczasz każdą wykonaną czynność, a strona oblicza twoją efektywność. Co prawda ja już mam taką ''check list'' w głowie, ale to chyba zboczenie zawodowe, polecam!
 

8 Nie bierz wszystkiego zbyt serio

Wiem, że wiele razy czytasz ''skup się na jednej rzeczy, nie rozpraszaj się, wyłącz tv, internet, a najlepiej zamknij się w jaskini oddalonej w trzy dupy'' Nie będę tego pisać, bo wiem, że nie dałabym rady zrobić czegokolwiek, jeśli miałabym się zmusić do patrzenia w książkę przez chociażby 45 minut bez bodźca z zewnątrz! Jeśli masz swoje metody sprzeczne z ideologiami typu ''siedź w pokoju w temp. 18* na lepszą pracę mózgu, pomijając fakt, że TO CHOLERNIE ZIMNO'' chrzań to!

“Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić.”


Bądź produktywnym człowiekiem, a nie zapracowanym! :)


“Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem, czas – to miejsce na zaparkowanie pod słońcem.”

piątek, 11 marca 2016

Zwalczamy cellulit!

Widzę, że ty też masz swojego nieodłącznego przyjaciela skoro tu zaglądasz, żeby szukać sposobów na pozbycie się go raz na zawsze. Jak każda kobieta jestem wytrwałą weteranką walki z nim i dziś podzielę się z tobą moim sposobami jakie testowałam (a było ich sporo), nie będę się wypowiadać jak bardzo mi pomogły, bo część z nich za krótko stosowałam z różnych powodów, ale mam nadzieję, że odkryjesz pewną ''amunicję'' o jakiej nie miałaś pojęcia!


1 Dieta

Chyba niezbyt cię zaskoczyłam, ale fakt, że wiele kobiet ''wie, a nie rozumie'' zmusza mnie do opisania tego ponownie. Fakt, że masz cellulit jest spowodowany twoimi nocnymi pielgrzymkami do lodówki po kiełbasę i bułkę. Jesteś miłośniczką fast foodów? Kochasz cole light? Od dziś szukaj nowej rozrywki, słyszałam o takiej jednej, nazywa się zdrowe odżywianie.

2 Woda

Cellulit spowodowany nadwagą to nie jest jedyny przyjaciel, mamy też cellulit wodny, który powstał przez zatrzymywanie wody w organizmie. Nasza broń? Woda niegazowana 1,5l dziennie, ograniczenie soli w diecie (zatrzymuje wodę)

3 Krem i olejek antycellulitowy

Na rynku obecnie mamy ogromny wybór takich specyfików, używaj ich, ale jeśli mają w składzie, np. kofeinę, cynamon, wyciągi z roślin, ja obecnie stosuję olejek w 100% organiczny z 20 minerałami z Morza Martwego i 4 olejkami organicznymi - Planeta Organica.

4 Bańka chińska - HIT!

To mój zdecydowany faworyt z najlepszymi opiniami od innych kobiet jak i ode mnie. Na czym polega masaż bańkami? Działamy 2w1 - nakładając olejek antycellulitowy i wykonując masaż bańką, nie tylko poprawiamy krążenie, ale także rozgrzewamy skórę, wprowadzamy substancje aktywne i rozbijamy tkankę tłuszczową. Bańki chińskie znajdziesz w aptece za około 20-30 zł w różnych rozmiarach. Cała idea polega na wytworzeniu podciśnienia przez zasysanie skóry, nie przesadzaj z siłą, bo możesz uszkodzić naczynka i zrobić siniaki - masaż nie należy do najprzyjemniejszych.



5 Bodywrapping

Na ten temat planuję zrobić osobny post, ale to co musisz wiedzieć to to, że potrzebujesz odpowiedniego rozgrzewającego kosmetyku, polecam bingospa i folii,  to cały wydatek. Rozmasuj niewielką ilość preparatu na wybrane części ciała, owiń je folią i biegnij pod kołdrę i teraz czekamy... jeszcze chwilę... tak to teraz czujesz piekielny ogień wszędzie gdzie się nasmarowałaś! Teraz tak leż przez około 20 minut jako odkupienie win za ostatnie frytki co w nocy jadłaś! Jak już poczujesz, że żałujesz tych wszystkich ciasteczek idź pod prysznic pod zimną wodę.

6 Sport

Nie musisz tworzyć koalicji Ewy Chodakowskiej, po prostu rusz swój tyłek gdzieś, w trakcie treningu pobudzasz krążenie, przepływ tlenu i spalasz tłuszcz. To najkrótsza i najlepsza zachęta.

7 Masażer

Żeby wspomóc masaż możesz użyć specjalnych urządzeń - rękawic, szczotek, rollerów. Na pewno będzie to efektywniejsze, niż samo rozsmarowanie olejku na ciele samą dłonią.

8 Peeling kawowy

Możesz wykonać go samodzielnie łącząc składniki prosto z szafki, np. mielona kawa, olejki, cynamon, jeśli jesteś zbyt leniwa wypróbuj bardzo cenione przez kobiety peelingi bodyboom, są przecudowne już w samych swoich opakowaniach, nie wspominając o naturalnych składnikach wewnątrz.


9 Ostatni i najważniejszy sposób

Cierpliwość!

Mam nadzieję, że poczułaś wsparcie z mojej strony oraz, że jesteś świadoma, że nie ty pierwsza i nie ostatnia sobie z tym musisz radzić :)

czwartek, 3 marca 2016

Co masz w swoich kosmetykach - jak czytać skład?

Nie samym treningiem i dietą człowiek żyje, więc dziś mam dla ciebie post budujący świadomość czym tak naprawdę działasz na swoją skórę i jakie mogą być tego konsekwencje.

Od pewnego czasu jestem zakochana w ekologicznych kosmetykach i cały czas powiększam kolekcję oraz swoją wiedzę na ten temat, poznałam nieco brutalną prawdę czym się smarujemy.

Nasza skóra jest stosunkowo gruba i szczelna, ale jednak prawie wszystko co szkodliwe w kosmetykach ją przenika i trafia do wnętrza organizmu. Jeśli chcesz żyć zdrowo, masz dietę oraz trenujesz to nadal masz pewne braki jeśli wklepujesz codziennie produkty, które dają więcej szkody niż pożytku w ostatecznym rozrachunku.



Jak czytać skład?

Często skład podany jest w obcym języku (łacina) i tu kończą się nasze chęci co do jego zgłebiania, dlatego poniżej znajduje się rozpiska co tak naprawdę możesz znaleźć w kosmetykach.

Producent nie ma obowiązku wpisania procentowej zawartości składników, dlatego widząc wodę na pierwszym miejscu ciężko ocenić czy jest jej 50% i sporo składników, za które chcemy płacić czy 90% i ich znikoma ilość. Dobre kosmetyki czasem zawierają zamiast wody hydrolaty i wyciągi roślinne.

Na końcu wypisane są alergeny, nie muszą być one sztuczne, ale wyróżniono 26 rodzajów, np. Citronellol w olejku różanym, Limonene w olejku cytrynowym, Geraniol czy Benzyl Benzoate np. w olejku ylangowym. Trzeba je wymieniać na etykietach, jeśli występują w składzie powyżej 0,01%.

Często w produktach do kąpieli, np. w mydłach, żelach występuje nasz podejrzany kolega  SLS (Sodium LAuryl Sulfate) lub SLES (Sodium Laureth Sulfate), który jest używany jako sztuczny spieniacz. Narusza naturalną warstwę lipidową skóry, czyli barierę ochronną przez co staje się podrażniona i wysuszona, zaburza wydzielanie łoju i potu. Udowodniono badaniami zły wpływ na włosy, uszkodzenie oczu u małych dzieci oraz rozwój zaćmy u dorosłych w kontakcie z oczami. Ten składnik po wniknięciu do organizmu kumuluje się w tkankach!

Parabeny- określenie grupy związków obejmującej pochodne kwasu p-hydroksybenzoesowego, parabeny są powszechnie używane do zatrzymania rozwoju bakterii i przedłużania trwałości produktu, część z nich jednak występuje naturalnie.

Aluminium (Aluminum Chlorohydrate) jest używane w dezodorantach w celu zahamowania procesu pocenia, jednak skutkiem ubocznym jest odkładanie się go w mózgu! Ten produkt znaleziono w trakcie sekcji zwłok u osób chorych na Alzheimera, dodatkowo podrażnia nasz układ immunologiczny i rozrodczy.

Silikony - produkt, którego nasz organizm nie potrafi rozłożyć, a jest masowo stosowany ze względów ekonomicznych. Znajdziesz je, np. w szamponie, niestety włosy nie będą odżywione, jedynie sztucznie lepiej wyglądające. Szukaj jako: dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol, dimethicone, dimethiconol, cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates.

Oleje mineralne - niech cię nazwa nie zmyli, bo jest to mieszanina płynnych węglowodorów z wazeliny, powstają z... ropy naftowej, używane są w kosmetykach jako parafina mająca za zadanie zwiększenie objętości produktu. Nie mogą zostać wchłonięte, więc blokują pory i uniemożliwiają sprawne działanie skóry. Przykro mówić, że znajdziesz ten olej, np. w kremie Nivea dla dzieci. Szukaj jako: parafina, olej parafinowy, paraffinum oil, petrolatum, paraffinum liquidum, vaselinum flavum.


Nad związkami były prowadzone badania, część z nich jest uznana za bezpieczne, a część nie, ale czy po tym co tu czytasz, nie masz wrażenia, że jednak lepiej tego nie mieć w domu?

Wiem, że właśnie przyswoiłaś/eś sporą dawkę wiedzy chemicznej, ale możesz sobie bić brawo, bo jesteś zdecydowanie mądrzejszą i bardziej świadomą osobą z tą wiedzą, wybieraj używając mózgu, a nie tylko portfela.