czwartek, 3 marca 2016

Co masz w swoich kosmetykach - jak czytać skład?

Nie samym treningiem i dietą człowiek żyje, więc dziś mam dla ciebie post budujący świadomość czym tak naprawdę działasz na swoją skórę i jakie mogą być tego konsekwencje.

Od pewnego czasu jestem zakochana w ekologicznych kosmetykach i cały czas powiększam kolekcję oraz swoją wiedzę na ten temat, poznałam nieco brutalną prawdę czym się smarujemy.

Nasza skóra jest stosunkowo gruba i szczelna, ale jednak prawie wszystko co szkodliwe w kosmetykach ją przenika i trafia do wnętrza organizmu. Jeśli chcesz żyć zdrowo, masz dietę oraz trenujesz to nadal masz pewne braki jeśli wklepujesz codziennie produkty, które dają więcej szkody niż pożytku w ostatecznym rozrachunku.



Jak czytać skład?

Często skład podany jest w obcym języku (łacina) i tu kończą się nasze chęci co do jego zgłebiania, dlatego poniżej znajduje się rozpiska co tak naprawdę możesz znaleźć w kosmetykach.

Producent nie ma obowiązku wpisania procentowej zawartości składników, dlatego widząc wodę na pierwszym miejscu ciężko ocenić czy jest jej 50% i sporo składników, za które chcemy płacić czy 90% i ich znikoma ilość. Dobre kosmetyki czasem zawierają zamiast wody hydrolaty i wyciągi roślinne.

Na końcu wypisane są alergeny, nie muszą być one sztuczne, ale wyróżniono 26 rodzajów, np. Citronellol w olejku różanym, Limonene w olejku cytrynowym, Geraniol czy Benzyl Benzoate np. w olejku ylangowym. Trzeba je wymieniać na etykietach, jeśli występują w składzie powyżej 0,01%.

Często w produktach do kąpieli, np. w mydłach, żelach występuje nasz podejrzany kolega  SLS (Sodium LAuryl Sulfate) lub SLES (Sodium Laureth Sulfate), który jest używany jako sztuczny spieniacz. Narusza naturalną warstwę lipidową skóry, czyli barierę ochronną przez co staje się podrażniona i wysuszona, zaburza wydzielanie łoju i potu. Udowodniono badaniami zły wpływ na włosy, uszkodzenie oczu u małych dzieci oraz rozwój zaćmy u dorosłych w kontakcie z oczami. Ten składnik po wniknięciu do organizmu kumuluje się w tkankach!

Parabeny- określenie grupy związków obejmującej pochodne kwasu p-hydroksybenzoesowego, parabeny są powszechnie używane do zatrzymania rozwoju bakterii i przedłużania trwałości produktu, część z nich jednak występuje naturalnie.

Aluminium (Aluminum Chlorohydrate) jest używane w dezodorantach w celu zahamowania procesu pocenia, jednak skutkiem ubocznym jest odkładanie się go w mózgu! Ten produkt znaleziono w trakcie sekcji zwłok u osób chorych na Alzheimera, dodatkowo podrażnia nasz układ immunologiczny i rozrodczy.

Silikony - produkt, którego nasz organizm nie potrafi rozłożyć, a jest masowo stosowany ze względów ekonomicznych. Znajdziesz je, np. w szamponie, niestety włosy nie będą odżywione, jedynie sztucznie lepiej wyglądające. Szukaj jako: dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol, dimethicone, dimethiconol, cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates.

Oleje mineralne - niech cię nazwa nie zmyli, bo jest to mieszanina płynnych węglowodorów z wazeliny, powstają z... ropy naftowej, używane są w kosmetykach jako parafina mająca za zadanie zwiększenie objętości produktu. Nie mogą zostać wchłonięte, więc blokują pory i uniemożliwiają sprawne działanie skóry. Przykro mówić, że znajdziesz ten olej, np. w kremie Nivea dla dzieci. Szukaj jako: parafina, olej parafinowy, paraffinum oil, petrolatum, paraffinum liquidum, vaselinum flavum.


Nad związkami były prowadzone badania, część z nich jest uznana za bezpieczne, a część nie, ale czy po tym co tu czytasz, nie masz wrażenia, że jednak lepiej tego nie mieć w domu?

Wiem, że właśnie przyswoiłaś/eś sporą dawkę wiedzy chemicznej, ale możesz sobie bić brawo, bo jesteś zdecydowanie mądrzejszą i bardziej świadomą osobą z tą wiedzą, wybieraj używając mózgu, a nie tylko portfela.


8 komentarzy:

  1. Na chemii brałam te składniki co wymieniłaś, jednak często są inne i bardziej skomplikowane
    mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcą nas oszukać nazwami gdzie się da :(

      Usuń
  2. Ja ostatnio odkryłam, że SLS-y są w płynach do płukania jamy ustnej... i po prostu stałam przed półką w rosmanie i nie wiedziałam co mam zrobić, taka byłam zaskoczona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno im mniej wiemy, tym lepiej śpimy, może w tym wypadku lepiej wiedzieć i odłożyć :)

      Usuń
  3. zawsze czytam skład tego co jem. Z kosmetykami bywa róźnie. Zwracam uwagę głównie na szampony i pasty do zębów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny i wartościowy wpis:) Słyszałaś może a aplikacji CosmeticSkan, która pomoże zanalizować skład kosmetyków właśnie pod względem bezpieczeństwa dla naszej skóry? Co prawda jest ona jeszcze w wersji alfa, ale zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny i wartościowy wpis:) Słyszałaś może a aplikacji CosmeticSkan, która pomoże zanalizować skład kosmetyków właśnie pod względem bezpieczeństwa dla naszej skóry? Co prawda jest ona jeszcze w wersji alfa, ale zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń