czwartek, 18 maja 2017

DIY: regenerujący balsam do ciała



Dziś po bardzo długiej przerwie związanej z egzaminami wracam na bloga, a co za tym idzie... jest nowy przepis na domowy kosmetyk! Nie skrywam swojej dumy, bo to najlepszy produkt jaki stworzyłam od podstaw według własnej receptury. Mam nadzieję, że zechcesz skorzystać z mojego przepisu i dasz znać jakie są twoje wrażenia.


Zacznijmy zabawę!

Składniki - 150 gramów produktu



  • faza wodna - 90g wody (60%) - najlepiej użyć wody demineralizowanej/destylowanej, ale ja niestety w swojej okolicy nie mogłam jej znaleźć i w ostateczności skorzystałam z wody butelkowanej i też dała radę, ale jeśli masz dostęp do innej wody to odradzam butelkowaną i oczywiście kranową

  • faza tłuszczowa - 45 gramów (30%) - w tej fazie możecie puścić moc fantazji i zmieszać dowolne masła i oleje w zależności od potrzeb waszej skóry. Ja użyłam masła kakaowego, masła karite, oleju z pestek winogron i oleju macadamia

  • emulgator - 12g  (8%) - jest to składnik niezbędny, aby zmieszać obie fazy, ja użyłam olivem 1000

  • ekologiczny konserwant - około 15 kropel - ze względu na obecność dużej ilości wody nie radzę ryzykować i niczym nie konserwować produktu, witamina E może być niewystarczająca, chyba że planujemy zużyć balsam w kilka dni lub trzymać go w lodówce

  • alantoina - 3g (2%) - jest to czynnik nawilżający naszą skórę

  • wrzątek, szklany słoik, dwa naczynia, urządzenie mieszające, garnek, termometr, waga kuchenna

Czynności

  1. Proces zawsze zaczynamy od wyparzenia wszystkich  przyrządów, u mnie bardzo profesjonalnie były to 2 szklanki i widelec :)
  2. Do jednej szklanki wlewamy wodę, a do drugiej dodajemy masła, oleje i emulgator
  3. Obie szklanki wstawiamy do kąpieli wodnej, w tym czasie zachodzi kluczowa reakcja - emulgator musi się całkowicie rozpuścić co może zająć kilka minut
  4. Nie wolno doprowadzić do wrzenia fazy tłuszczowej, bo będzie pozbawiona wszystkich wartości cennych dla naszej skóry
  5. Gdy faza tłuszczowa jest całkowicie płynna bez grudek, wyciągamy szklanki i odstawiamy, aby uzyskać bardzo zbliżone temperatury faz, jest to kluczowe, aby się prawidłowo połączyły i nie uległy zważeniu - na tym etapie posługujemy się termometrem, który również powinien być odkażony
  6. Po uzyskaniu odpowiednich temperatur możemy zmieszać obie fazy ze sobą (jedni mówią woda do oleju, a inni że to dla nich bez znaczenia, więc polecam samemu sprawdzić jak jest wygodniej) - na tym etapie musimy energicznie je ze sobą zmieszać, możemy to zrobić blenderem czy mikserem, ale nie polecam ich później używać do mieszania jedzenia. Możecie zastosować moją metodę, czyli mieszać 10 minut widelcem, też jest super :D
  7. Mieszamy fazy tak długo, aż zaczną przypominać budyń/śmietanę. W tym momencie dodajemy konserwant i alantoinę
  8. Przekładamy balsam do odkażonego słoika i zostawiamy do ostygnięcia



Co zrobić jak coś nie wyjdzie?

Nie byłabym sobą jakbym czegoś nie skopała we własnym przepisie :) Od samego początku napotkałam trudności, mianowicie waga nie zważyła mi fazy tłuszczowej i była ona na oko razem z emulgatorem. Po zmieszaniu faz wyglądały one jak kasza manna na rosole!! Już miałam w głowie wizję jak balsam trafia do kosza, ale stwierdziłam że postaram się go uratować. Do mieszaniny dodałam dodatkową porcję emulgatora i zwiększyłam ilość wody w kąpieli wodnej. Przez cały czas ogrzewania balsamu mieszałam go przez dobre 10 minut w tej kąpieli aż do całkowitego rozpuszczenia emulgatora. I wtedy stał się cud! Powstał piękny budyń, który zmienił się w cudowny balsam :) Jak widać można go uratować, mimo że słyszałam że się nie da :D

Wskazówki

Jak zauważyliście mój balsam nie jest niczym dodatkowo perfumowany. Miałam dwa podejścia do olejków eterycznych i w obu przypadkach szczypała mnie skóra, więc zrezygnowałam z nich. Wszystkie produkty w balsamie nie były rafinowane, dzięki czemu krem pachnie naturalnym ziarnem kakaowca :)

Moje proporcje fazy tłuszczowej ''planowane'' to 15 g masła kakaowego, 10 g masła karite, 10g oleju macadamia i 10g oleju z pestek winogron - wybrałam takie tłuszcze ze względu na ich działanie ujędrniające, regenerujące i silnie nawilżające




Mam nadzieję, że produkt przypadł ci do gustu i zaczniesz samodzielnie produkować swoje kosmetyki i zobaczysz różnicę! Będąc całkowicie szczerą, nigdy nie miałam tak dobrego balsamu jak mój własny :)

Ściskam,

Wiktoria

6 komentarzy:

  1. Już sobie wyobrażam jak fajnie pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama byłam tym zaskoczona, że zapach mimo ogrzewania, mieszania itd. przetrwał i jest super :D

      Usuń
  2. Super przepis.Gdzie kupić produkty?

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję! ja zamówiłam na ecospa, na innych stronach nie znalazłam wszystkiego i tu chyba jest najlepsza cena :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda super! Jakiego emulgatora użyłaś?

    OdpowiedzUsuń