poniedziałek, 11 września 2017

Jak wygląda moja pielęgnacja twarzy, ciała i włosów?



Wracam na bloga po moich długo wyczekiwanych wakacjach, na których się obkupiłam w nowości do pielęgnacji, więc jest to idealny moment, żeby Wam o niej opowiedzieć, jak to wygląda u mnie, co i kiedy stosuję, a co uważam za zbędne i dlaczego :)


Zacznę od tego, że nie jest to wpis mający na celu pokazanie jedynej słusznej pielęgnacji, a tylko i wyłącznie podzielenie się z Wami tym co działa na mnie i co mogę polecić już po kilku miesiącach stosowania.




WŁOSY


Większość produktów, które obecnie są w mojej kosmetyczce do pielęgnacji są wegańskie, nie były testowane na zwierzętach lub są według mojej receptury. Z drugiej jednak strony mam też zwykłe drogeryjne produkty, na których skład nie zwracałam większej uwagi jak np. szampony, ze względu na to, że mają kontakt z moimi włosami zaledwie w granicach minuty oraz nigdy nie miałam problemów z włosami i nic kompletnie z nimi nie robię poza myciem 2-3x w tygodniu. Są naturalnie proste, nie puszą się, nie mam nawet rozdwojonych końcówek pomimo wizyt u fryzjera średnio raz na rok. Nie suszę, nie prostuję, nie używam lokówki, nie farbuję i nie używam nawet odżywek :) Jeśli kiedyś naszłaby mnie ochota na to, żeby coś z nimi zrobić to zapewne zrobiłabym domową odżywkę z tego co mam w lodówce lub poszłabym w stronę olejowania.

CIAŁO


Jestem typem minimalistki jeśli chodzi o pielęgnację, nie tylko ze względów ekonomicznych, ale też z takich, że jestem raczej leniwa pod tym kątem. Zdecydowanie bardziej wolę mieć jeden dobry produkt do peelingu i jeden bardzo silnie nawilżający. Z tego prostego powodu te dwa specyfiki robię sobie sama testując nowe oleje i masła, tak aby odpowiadały moim potrzebom. Obecnie stosuję mój zestaw, czyli peeling i balsam o zapachu marcepanowej kawy. Na blogu już pojawił się przepis na ten peeling i znajdziesz go tutaj :) Nie mam żadnego ustalonego planu, kiedy powinnam użyć tego czy tego. Jeśli czuję, że nadszedł czas na złuszczanie to wypada to średnio raz na tydzień. Balsamu nie używam codziennie na całe ciało, bo nie czuję takiej potrzeby. Największego nawilżenia zawsze wymagają u mnie nogi i dłonie, reszta wychodzi jakoś tak mimochodem :)

TWARZ


Tu będzie o czym się rozpisywać, bo jakby nie było twarz to pierwsze miejsce, które widzimy u drugiej osoby, więc na niej zależy mi najbardziej. W pielęgnacji twarzy mam wiele produktów, ale tylko 3-4 używam codziennie, a pozostałe raz na 1-2 tygodnie. Moja cera jest zazwyczaj typem normalnym jedynie czasem widać lekki nadmiar sebum w pewnych strefach, problemy zaczynają się dopiero gdy nadchodzą mrozy, wtedy moja skóra robi się okropnie przesuszona, widać suche skórki, o równym kolorycie mogę zapomnieć.

Demakijaż i oczyszczanie

Nie używam żadnych podkładów, rozświetlacza itd. Jeśli się maluję to zazwyczaj 1-2x w tygodniu i to tylko oczy, brwi i czasem usta. Z tego powodu nie posiadam, żadnych specjalnych środków do demakijażu, a jedynie korzystam z olejów, najczęściej olej kokosowy rafinowany w ilości 1/2 łyżeczki i działa milion razy lepiej niż wszystkie płyny micelarne :) Do oczyszczania twarzy i zmywania oleju używam emulsji nawilżającej z Vianka, pisałam o niej więcej też tutaj. Mam już 3 opakowanie, nie jest jakaś wybitna, ale po prostu dobrze się sprawdza, nie podrażnia i jest bardzo wydajna i nie chcę mi się szukać jakichś nowości, wolę eksperymentować z kremami i olejami.


Tonizowanie i nawilżanie

Od kiedy używam toniku poprawił się stan mojej cery, dlatego też cały czas trzymam się toników z Vianka, miałam już niebieski i różowy, ale jednak ten pierwszy ma przyjemniejszy zapach. W efektach nie widzę różnicy. Zazwyczaj moja rutyna kończy się na kremie, który jest nawilżający lub odżywczy, jednak po powrocie z Kanarów przywiozłam 99% ekologiczny żel aloesowy, który włączyłam do codziennej pielęgnacji twarzy przez zmieszanie 2 kropli z 1 pompką kremu. Przed aloesem praktykowałam ten sam sposób, ale z użyciem olejów, dobrze sprawdzały się też nałożone solo w większej ilości na krem. Najlepiej spisał się olej z pestek malin i ze słodkich migdałów.

Zabiegi dodatkowe

Jak już wspominałam mam kilka produktów, których używam stosunkowo rzadko w zależności jakie są potrzeby mojej skóry i na co mam ochotę i czas. Zazwyczaj wybieram maseczkę z białej glinki rozrobionej z wodą i olejem, np. jojoba lub z migdałów. Jest najlepsza gdy potrzebuję nawilżenia i ukojenia. Czasami mieszam białą z różową w razie zaczerwienień. Moim ulubieńcem jest maseczka ze śluzem ślimaka ze strony skin79. Pisałam o niej już tutaj, ale teraz moja miłość się pogłębiła od kiedy domówiłam kolejne 4 opakowania. Daje natychmiastowe nawilżenie i działa regenerująco.
Ostatnią ulubioną maseczką jest też Bania Agafia z ekstraktami z owoców. Poprawia kolor, pięknie pachnie i nawilża.

Obecnie posiadam kilka peelingów, o których pisałam też tutaj, ale teraz mam nowego ulubieńca, czyli enzymatyczny z sylveco. Nie przepadam za mechanicznymi, bo są zbyt ostre dla mojej skóry. Używam ich średnio raz na tydzień lub częściej jeśli czuję pod palcami taką potrzebę. Planuję pobawić się nieco enzymami owocowymi i zrobić swój własny peeling.


To już wszystkie kroki w mojej pielęgnacji, mam nadzieję, że ktoś z podobnym typem skóry znajdzie w nim jakieś wskazówki dla siebie oraz produkty godne uwagi :) Daj znać czy skorzystasz z moich kroków w codziennej rutynie! :)

Ściskam,

Wiktoria :)












2 komentarze:

  1. Nie kojarze maseczki z Banii z ekstraktem z owocow. Jak ona sie dokladnie nazywa ?

    OdpowiedzUsuń
  2. witaminowa fitoaktywna maseczka w takim opakowaniu różowym :)

    OdpowiedzUsuń